O autorze
Jestem turystą rowerowym i narciarskim, wychowanym jeszcze w "starej szkole" PTTK. Od ponad 30 lat podróżuję po Polsce i Europie podczas jedno- i wielodniowych wędrówek. Ulubione miejsca - wyjątkowy Beskid Niski, aktywne Góry Izerskie, wspaniałe Dolomity.

Od kilku lat prowadzę blog podróżniczy Znajkraj, gdzie dzielę się relacjami z naszych najciekawszych aktywności na rowerze i na biegówkach. Prowadzę popularny profil turystyczno-krajoznawczy na Instagramie.

Publikuję na łamach kultowego Magazynu Turystyki Rowerowej Rowertour. Jestem członkiem konsorcjum turystyki rowerowej Polskiej Organizacji Turystycznej. Współpracuję z organizacjami turystycznymi z Polski i z zagranicy.

Północne Niemcy. Rowerem wzdłuż Morza Bałtyckiego

Lubeka, widok miasta nad rzeką Trave
Lubeka, widok miasta nad rzeką Trave Fot. Szymon Nitka, Znajkraj
Turyści rowerowi szczególny sentyment przejawiają do dwóch rodzajów tras - tych prowadzących długimi kilometrami wzdłuż rzek i tych biegnących wzdłuż morskich wybrzeży, które pozwalają łączyć rowerową wędrówkę z beztroskim, letnim klimatem nadmorskich miejscowości. Najbliższą Polsce nadmorską trasą rowerową z prawdziwego zdarzenia jest Ostseeküsten-Radweg - znakowany szlak rowerowy pokazujący piękno niemieckiej części wybrzeża Morza Bałtyckiego. Po jego środkowej części - od Lubeki przez Wismar i Rostock do Stralsundu - podróżowaliśmy wiosną zeszłego roku.

Na polskim odpowiedniku niemieckiej trasy wzdłuż Bałtyku, popularnej trasie rowerowej R10, od wielu miesięcy trwają przygotowania do wielkiego remontu. Za kilka lat sławny polski szlak stanie się pełnoprawną częścią europejskiego systemu szlaków rowerowych EuroVelo. Powstaną nowe drogi rowerowe, wyremontowane zostaną dotychczasowe, a rowerowe wakacje nad polskim Bałtykiem nareszcie zbliżą się standardem do tych niemieckich. A rzeczywiście, jest kogo naśladować.
Dla Niemców droga rowerowa wzdłuż Morza Wschodniego, jak nazywają Morze Bałtyckie, jest jedną z tych najczęściej wybieranych na rowerowy kilkudniowy wyjazd. Po wybrzeżu Meklemburgii-Pomorza Przedniego, Szlezwiku-Holsztyna i Dolnej Saksonii wiodą odseparowane trakty przeznaczone wyłącznie dla rowerzystów. Rowerowa podróż w takich warunkach nareszcie może stać się spokojnym czasem spędzonym z rodziną lub bliskmi , a nie walką o przetrwanie w rowerowej kolumnie na publicznej drodze.
Lubeka, miejsce startu naszej kilkudniowej wyprawy, okazała się miastem na przynajmniej weekendowy pobyt. Na samą wizytę w Europejskim Muzeum Hansy warto przeznaczyć kilka godzin. Nominowana do nagrody Europejskiego Muzeum Roku nowoczesna placówka prezentuje kilkaset lat istnienia jednego z najbardziej wpływowych związków kupieckich w historii świata. Są mapy, średniowieczne rekonstrukcje, multimedialne wizualizacje, a wszystko to skryte w ciemnych, nastrojowych salach nowoczesnego gmachu nad rzeką Trave.
Lubeka to także europejska stolica marcepanu z kilkoma kuszącymi słodką ofertą sklepami. To też rodzinne miasto aż trzech noblistów, z których każdy posiada swoje niewielkie muzeum wspominające sławnych obywateli - to Günter Grass, Thomas Mann i Willy Brandt. I jeszcze wspaniała architektura - słynny gotyk ceglany, który powstał i rozwijał się właśnie w miastach Hanzy. W Lubece jego najsłynniejszymi symbolami są Kościół Mariacki, Brama Holsztyńska i znajdujące się tuż obok piękne spichlerze solne.
Niemiecki gotyk ceglany towarzyszył nam na całej trasie. Niezwykle efektowne gotyckie kościoły zwiedzaliśmy jeszcze m.in. w Wismarze, Rostoku i Stralsundzie, ale zachwycaliśmy się także obiektami użyteczności publicznej, jak miejskie bramy czy ratusze. Niektóre z takich miejsc są dzisiaj nie tylko zabytkiem architektury, ale pełnią też dodatkowe funkcje. Funkcję kościelną często zastępuje dziś misja edukacyjna i kulturalna realizowana przez zlokalizowane w dawnych budynkach sakralnych galerie sztuki i muzea. A zachowane ruiny kościoła w Wismarze są dzisiaj pomnikiem tragedii II wojny światowej.
Prowadzeni po niemieckim wybrzeżu mieliśmy często okazję podziwiać piękne bałtyckie plaże. Widoki bliskie naszym wspomnieniom z Polski ozdobione są setkami, jeśli nie tysiącami plażowych koszy. Te wiklinowe domki narodziły się właśnie tutaj, pod koniec XIX wieku, wyprodukowane przez rzemieślnika z Rostoku. Rowerowa trasa często wiedzie przez bałtyckie kurorty promenadami, z których można podziwiać plażowe krajobrazy.
Wybierając się na szlaki rowerowe Niemiec warto pamiętać o noclegach, jakie przygotowane tutaj specjalnie dla rowerzystów. W sieci Bett+Bike prowadzonej przez niemieckie stowarzyszenie rowerowe ADFC można liczyć na zapewnienie wszystkiego, co potrzebne turyście rowerowemu w podróży. Zamykane miejsce na rowery, warsztat naprawczy z potrzebnym sprzętem i energetyczne śniadanie - to jedne z wymogów, jakie stawiane są przed obiektami noclegowymi chętnymi do przystąpienia do sieci.
Podczas naszych poprzednich wypraw do Niemiec odwiedziliśmy już Dolną Saksonię, przejechaliśmy część szlaku dookoła Brandenburgii, zajrzeliśmy do oryginalnego Spreewaldu. Tę naszą rowerową trasę wzdłuż Morza Bałtyckiego zakończyliśmy w Stralsundzie, w popularnym Ozeaneum. To miejsce, które może być jednocześnie początkiem kolejnej rowerowej przygody - szalenie popularnej trasy wokół Rugii. Może stamtąd powstanie kolejna relacja? Smakując raz turystyki rowerowej w Niemczech trudno później oprzeć się chęci powrotu.


Szczegółowa mapa naszej rowerowej wędrówki, zdjęcia z odwiedzonych miejsc i jeszcze więcej wrażeń na naszych stronach: www.znajkraj.pl.

Szymon Nitka
Znajkraj
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...